Projekt do którego zbierałam się od dłuższego czasu. Którego się obawiałam, i nadal nie wiem, czy podołam, jednak Nowy Rok to dobry moment, aby postanowienia wdrożyć w życie.
Od dziś, przez kolejnych 365 dni będę publikować jedno zdjęcie.
Czemu ma służyć? Uwrażliwieniu. Szukaniu decydujących momentów. Wyrwaniu się ze swojej strefy komfortu. Szlifowaniu technicznemu. Krótko mówiąc - mojemu osobistemu rozwojowi :)
Zaczynam dziś, tj. 5.01.2017 r., co oznacza, że ostatnie zdjęcie do projektu opublikuję 4.01.2018 r.
Dam radę? Nie wiem. Ale spróbuję! Kciuki na pewno się przydadzą ;)

Prawie, prawie.

Matka chrzestna.

Przyjaciele.

Schnie.

Słowa.

Obieram sam.

Tatuaże.

Trochę deszczu, trochę ziemi.

Doświadczenie.

Gdy na ślubie fotografujesz w pojedynkę, takie zdjęcie to marzenie. Kiedy jesteś gościem, możesz je spełnić :)

Kto rano wstaje, ten.. ma piekne zdjęcia!

Brzydkie Kaczątko.

TJENA i spółka.

Szkoła start!

243/365
Przedszkole na tak.

Nie mam czasu, układam puzzle.

Sobota, imieniny kota.

Nowe szkła, kasa poszłaaaa.

Śpimy, nie marudzimy.

Ramki.

Przyjaciółki.

Wygrałeś Tyskie.

Wspaniały to był dzień.

Nosek.

Relacje.

-Maciek, robimy zdjęcie do paszportu, teraz musisz być poważny.

Nuuuda.

Klakier na spacerze.

Świecący!

Męskie sprawy.

Na ratunek.

Roślina owadożerna.

lemur to chyba jest.

Prawie.

Jak malina!

Niewiniątko.

Wspólna pasja.

Kolejna ślubna historia.

Niespełnione pragnienia.

Uff, odleciał.

Znaki.

Serce x3.

Pech.

Rozejm.

Bukiet panny młodej.

Bociany.

Na stadninie.

Lody dla (prawie) każdego.

1 komentarz, 1 udostępnienie.

Upał.

Kancelaria.

Marzenia.

Mamo, daj szybko aparat!

Wieczory.

Nadzieja.

Brak czasu.

Kółko i krzyżyk.

Piżama party.

No to siup!

198/365
3, 2, 1..

Mój kraj, taki piękny.

Przełamywanie.

W moim odczuciu aparat to nie eksponat muzealny - to narzędzie, które ma służyć do czasu, aż się zepsuje. Nie chucham, nie dmucham - działam.

Em.

Owoce i warzywa.

Na sprzedaCZ.

Sięgając gwiazd.

Osobiście uważam małe kotki za jeden z najbardziej wdzięcznych tematów do fotografowania. Tutaj nawet centralne kadrowanie nie zaszkodzi.

Sąsiedzki klub odkrywców przyrody.

Dellllll.

Cukierek.

186/365
Tędy!

3272.

Mniam!

183/365
Pogromca wszystkich suchych nitek.

Groszek.

Podłogowa perspektywa.

Wchodzę do pokoju, a tam..

179/365
Dosięgam!

178/365
W pełnym słońcu.

Anioł.

Mamo, fajną masz pracę!

Trzymaj, ja zrobię zdjęcie!

Najtrudniej jest z tymi zdjęciami, które nie wymagają szczególnej obróbki. Dlaczego? Bo już nie wiem, co mogę w nich poprawić, więc szukam. Szukam i kombinuję. Z jednej strony fajnie, bo poznaję nowe sposoby postprocessingu, ale z drugiej czuję, że to studnia bez dna. Zawsze może być lepiej, zawsze można by coś poprawić, tylko..czy o to chodzi w fotografii?

Rozmowy.

Modlitwa.

Roczek.

Duma.

Czarne pasy.

Ładnie, coraz ładniej.

Ja wiem.

Tymczasowe przemeblowanie.

165/365
Przed Mszą,
165/365Tory.

Out of focus.

Lubię fotografować w takich miejscach. Kto by nie lubił!

Czym skorupka za młodu.

Do lata wyrośnie.

Latawcem na niebie.

Koncert.

157/365
Bąbelki.

Próba.

Występy.

Tandem.

"...bo z zamkniętymi oczami droga szybciej mija."

Pierwszy poniedziałek czerwca.

151/365
Poranek.

Prezent. A może nowy początek?

Stikeezy.

Ich dzień.

Cudowne miejsce tworzone przez cudownych ludzi. Niedługo moje zdjęcia będą ozdabiać nową stronę internetową gabinetu. Strasznie fajne uczucie mieć mały wkład w coś dobrego :)

Zwykły dzień.

Dzieci nie kłamią!

Strasznie szybko zleciały mi te majowe komunie!

A-ja!

Macierzyństwo przewróciło moje życie do góry nogami, tak. Oderwało mnie od własnych pragnień i potrzeb, ale jednocześnie pokazało nowe możliwości i co najważniejsze - potrzebę ich realizacji. Bo to właśnie ta realizacja daje uśmiech. I zadowolenie. A tylko będąc spełnionym można przekazywać szczęście i wartości. Dlatego cieszę się, że mogę robić to, co kocham. I to na wielu płaszczyznach :)

Kolejnym etapem mojej pracy jest tworzenie katalogu dostępnych produktów.. Zdjęcia oddaję tak, jak sama chciałabym je otrzymać :)

W czasie deszczu dzieci się (nie) nudzą.

Wieczory takie są.

Znaj zasady, łam zasady.

Wycieczki małe i duże.

Dzieciństwo.

Rynek.

Złota godzina, bańki, trampolina, truskawki.. Tyle tematów, a mnie najbardziej wciąż interesują ludzie i ich reakcje. Tutaj odruch bezwarunkowy. Podobnie wyglądają mamy, jak karmią swoje maluchy :)

Mała zmiana w projekcie - zdjęcia będą się dodawać rano dnia następnego. Noce rezerwuję dla rodziny :)

132/365
Wicher!
131/365Dziś miało być inne zdjęcie. Ale potem dostrzegłam tę flarę.

Jest komunia, jest impreza!

Widzę Cię!

Snake.

Szczepienie.

Mniejszy, ale starszy. I kto ma przewagę?

Ktokolwiek widział.

Pasja. Im więcej, tym lepiej.

Normalnie w reportażu raczej unikam oczu skierowanych prosto w obiektyw - ale tutaj jest moc. Komunie 2017 czas start!

Wiosna, cieplejszy wieje wiatr.

Miało być serce, wyszła miłość.

Po majówce.

Ognisko domowe, najważniejsze z ognisk.

Powroty.

Patrzeć bez końca, i rozmyślać bez końca. Śpiewać, patrzyć w gwiazdy, oddychać, żyć.

Pomocna dłoń.

Krok za krokiem.

Nawigacja.

W końcu ktoś na to wpadł! Mały, zgrabny, poręczny i w dodatku..cały z czekolady.

Łódź. Wiele można o niej powiedzieć, ale dla mnie pozostaje świetnym miejscem do zdjęć streetowych. Tyle razy, jeżdżąc po Łodzi obserwuję kadry jak z filmu, mam ochotę wysiąść i działać. Ci ludzie, architektura, specyficzny klimat.. I zawsze wtedy obiecuję sobie, że znajdę w końcu czas na street spacer. BO ZNAJDĘ. Tutaj akurat trzy dziewczynki podróżujące samotnie tramwajem, być może wracały ze szkoły. Miałam szczęście poobserwować je dłuższą chwilę z bliskiej odległości.

Z aparatem, czy z książką - ważne, że blisko.

Niepozowana poza.

Nieee!

108/365
BOOM!

Okruchy.

Dziecięca radość.

Chlapu chlap.

Cukierki!

Mądrości wychwycone w trakcie reportażu.

Wielkanoc jak co roku.

Bezcenne zdrowie.

Wielki Piątek.

99/365
Godziny, minuty, sekundy.

To też minie.

Pomocnicy.

Kamuflaż.

Z Bogiem.

Pierwsze koty za płoty.

Foto, foto, foto.

Oczy szeroko zamknięte.

Akuku!

Niemoc. Dokładnie to dziś poczułam, widząc sytuację tuż przede mną, na którą nie miałam już żadnego wpływu. Moja pomoc na szczęście okazała się zbędna, więc.. zrobiłam zdjęcie.

Dwa złote.

Po drugiej stronie.

Trochę słońca.

-Mamo, ale tata się w ogóle tym nie przejął.
-Nie, on nie chciał, żebyście Wy się tym przejmowali.

85/365
Ćwiczenia z patrzenia.

Im więcej umiem, tym mniej wiem.

Jogobella.

Instynkt.

Kolory, barwy, odcienie. Jakbym miała wytłumaczyć, dlaczego postprodukcja zajmuje tyle czasu, jako jedną z przyczyn podałabym możliwości. A dokładniej - zbyt wiele możliwości, jaką dają programy graficzne. Oczywiście to bardzo dobrze, że takie możliwości istnieją, szczególnie gdy można odratować bardzo liche technicznie zdjęcie kilkoma kliknięciami myszki. Jednak bardzo ciężko jest mi określić, czy zdjęcie jest już dość dobre, dlatego dłubię i dłubię, szukając ideału. I najczęściej go nie znajduję, wygrywa po prostu moment i przekaz.

Na bok! Auto!

Miłość.

To znowu ja.

Światłocienie, światła i cienie.

Pierwszy dzień wiosny. Ostatnie chwile przed fotograficznym boomem. W między sezonowej przerwie nie zdążyłam się dowiedzieć, co to czas wolny, ale ja w stresie pracuję wydajniej, zatem wiosno: jestem gotowa!

Kolacja.

Tu jestem, mamo.

Szaro, buro, ponuro.

Piątkowe wieczory.

Gnieciuch handmade.

Po rekolekcjach.

Kilometry.

Kolejny dzień, kolejne zdjęcie.

Z domu DOMINOwska.

Uwielbiam wieloplany.

2w1.

Idź już spać.

Widok z okna.

Nocne wycieczki.

Nigdy nie jest za późno.

Proste rzeczy.

Na scenie i poza sceną.

Taki własnie jest marzec - jeszcze wczoraj podobny widok wydawałby się abstrakcją.

Boheh factory.

Idziemy.

55/365
Karnawał.

27.

Jeśli nie możesz latać, biegnij.

Coraz więcej promyków przedziera się przez chmury. To jak dodatkowe espresso. Albo lepiej, espresso z kawałkiem czekolady.

Uśmiech x2.

Cyfrowa ciemnia.

By wiedzieć więcej wystarczy czasem zmienić perspektywę. Tak w życiu, jak w fotografii.

Dziecięce radości, co dorosłych cieszą już mniej.

Wzloty i upadki.

Dom, cały świat.

Pierwszy ślub w tym roku. Stresowałam się bardziej od pary młodej.

Przed fotografią był taniec. Pierwsza pasja, która pomimo trudności życiowych wraca jak bumerang, która daje ogromnie dużo radości i satysfakcji. Myślę, że każdy fotograf jako pasjonat życiowy ma także inne hobby, a jeżeli ma ono związek z ruchem, to dla mnie jest to złoty środek.

Szkolne występy. Na takie momenty czekam w trakcie reportażu. A gdy mężczyzna roni łzę, liczy się podwójnie.

Ostatnie podrygi.

41/365
Niech płonie.

Jak mawia mistrz - fotografując, najlepiej skupić się na tematach nam najbliższych. Jestem zapracowaną mamą, dlatego współodczuwam sytuację przedstawioną na powyższym zdjęciu. Kobieta zabiegana nie zmarnuje chwili wolnego czasu. Ona go wykorzysta w 100%.

Tysiąc, dureń, wojna. Czyli niedziela doskonała.

Pełne skupienie.

(dez)orientacja

Korki i koreczki. W sumie 555 sztuk.

Ten moment.

Uciekamy tato, masz tu jeszcze sporo pracy.

Spojrzenie, które lód roztopi.

Pierwszy miesiąc projektu za mną. Wciąż mi mało. Zadziwiające, do ilu technik i zagadnień fotograficznych do tej pory nie zaglądałam. To jak odkrywanie nowego lądu, nie przesadzam. Szukam, czytam, oglądam. Realizuję się. W mojej piramidce potrzeb ta jest bardzo wysoko.

Dziś pozuje miś.

Twarzą w twarz.

Ichi, ni, san, shi.

Chwila dla mnie, chwila dla ciebie.

27/365
Kolejny wtorek. Urodziłam się we wtorek.
Krótko o poniedziałku.

Zamyślona.

I w centrum da się pojeździć.

Kompozycja, kompozycja, kompozycja.

Selekcja zdjęć. Co decyduje o tym, że wybieram właśnie to zdjęcie? Emocja. Prawda. Przekaz. Podoba mi się autentyczność sytuacji. Czuję, że bycie świadkiem, nie reżyserem, to właśnie moja droga.

Aparat powoli staje się nieodłącznym elementem ubioru. Chwile, kiedy nie mam go na szyi lub w torbie okazują się chwilami decydującymi. To tak jak z telefonem - kiedy odłożę go na chwilę, rozdzwania się jak szalony. Zrządzenie losu czy jakoś tak. Tak, czy inaczej potrzebuję więcej sprzętu do przenoszenia.. sprzętu.

Zabiegana matka polka walcząca o swoje marzenia i pasje. Zrobię ten projekt, nie mam wątpliwości.

#PRECZPOTWORY

Kocham Cię, Babciu.

Kalendarze dla babci i dziadka. To już tradycja.

Odpoczynek.

Szarość i minimalizm. Odczuwam niesamowity spokój wewnętrzny oglądając tego typu fotografię. A, że obecna aura krainy lodu bardzo sprzyja tego typu zdjęciom, grzechem byłoby nie korzystać.

Ponoć najgorzej jest oszukiwać samego siebie. Istotnie. Spośród zrobionych dziś zdjęć wybrałam więc to, które dość precyzyjnie określa mój nastrój. Jestem jak ta ścierka. Niby poskładana, jednak ewidentnie widać ślady użytkowania.

13/365
Wtorek, drugi dzień tygodnia.

Blue monday. Podobno najbardziej depresyjny dzień w roku. E tam.

WOŚP 2017. TVP nie wyemitowała, poczta nie wydrukowała. Siła jest jednak gdzie indziej. Siłą są ludzie.

Jego wysokość Helios.

Piątek trzynastego nie taki pechowy. Pierwszy świadomie zakupiony aparat analogowy. Marzyłam i mam.
Myśl na dziś: każda pasja zginie, jak nie będziemy jej pielęgnować. Zupełnie jak miłość.

Ja tu poczekam.

Dam radę, dam radę!

Nauczyciel. Mistrz. Sensei.

5/365
Czarno na białym.

Przyjdzie, czy nie przyjdzie?

3/365
W łódzkim tydzień do ferii.

2/365
Mrozi, bardzo mrozi. Dzień wolny, las, rodzina.

1/365
Nasypało. W końcu! Świeży śnieg, przyjemny mróz i promienie słońca. Dzisiejsza aura zdecydowanie na plus. Chwila dla siebie, chwila oddechu. Idealna chwila, by rozpocząć projekt!Warning: Invalid argument supplied for foreach() in /home/platne/serwer14689/public_html/ilfoto/website/front/includes/projekty.inc.php on line 253

